W dniach 1-3 czerwca odbyły się w Cieszynie Mistrzostwa Polski Szkół Wyższych w kolarstwie górskim. W sobotę odbyła się obowiązkowa jazda indywidualna na czas. Trasa prowadziła najpierw torem motocrossowym, czyli góra, dół, zakręty, hopki, a później już dość łatwym odcinkiem - drogą polną, po drodze lasek, a na koniec zjazd drogą asfaltową do mety. Najpierw na trasę wyruszyły kobiety, a później, po ich starcie, mężczyźni. Startowałyśmy jeden za drugim w półminutowych odstępach czasowych. Pojechałam ósmy czas. Byłam zadowolona z wyniku, ponieważ 8 lokata na czasówce zagwarantowała mi pierwszy rząd na wyścigu głównym, który miał się odbyć dzień później. Nie dałam z siebie wszystkiego, chciałam zachować siły na niedzielny wyścig główny. Po kobietach na trasę wyruszyli mężczyźni. Oni już jechali w deszczu. gdzie tor motocrossowy przeistoczył się w błotną maź. Po sportowych zmaganiach, zawodnicy regenerowali siły, a wieczorem integrowali się na imprezie w akademikach przy Uniwersytecie Śląskim.
W niedzielę odbył się wyścig główny- wyścig ze startu wspólnego. Całonocne opady deszczu zmusiły organizatorów do zmiany kierunku jazdy na rundzie. Tylko taka decyzja pozwoliła na poruszanie się na trasie, na rowerze, w innym przypadku, odcinek na torze motokrosowym przeistoczyłby się w prawdziwą kąpiel błotną. Kobiety miały podczas swojego wyścigu istne zapasy w błocie, a ostatni zjazd do mety stał się szalenie śliski i niebezpieczny. Był to kluczowy moment na trasie, na którym można było zyskać albo stracić. Tutaj liczyła się dobra technika jazdy, która pozwalała na zwiększenie przewagi nad zawodniczkami. Wiele koleżanek skończyło zawody właśnie w tym miejscu, skąd zostały zabrane przez pogotowie. Po kobietach na trasę wyruszyli panowie. Oni już mieli lepiej, ponieważ wyszło słońce, trasa obeschła i zrobiła się szybsza- bezpieczniejsza.
Mimo fatalnej pogody i tragicznych warunków na trasie jechało mi się bardzo dobrze. Byłam dobrze przygotowana przez mojego trenera Jerzego Wiśniewskiego, który prowadzi mnie od początku mojej kariery kolarskiej. Znając moje rywalki wiedziałam, że nie będzie łatwo, nie wiedziałam jednak, że błoto za którym nie przepadam okaże się tym razem moim sprzymierzeńcem. Po starcie zabrałam się w pierwszej grupce. Odjechałyśmy od reszty zawodniczek, ale już w połowie pierwszej rundy odpadły kolejne zawodniczki. Cały czas jechałam na 5, 4 pozycji powoli przesuwając się do przodu. Pod koniec rundy pierwszej czekał jeszcze tor motokrosowy, który nas całkowicie posegregował. Wyprzedziłam Ewelinę Ortyl z Politechniki wrocławskiej, która nie poradziła sobie z trudnym zjazdem. Wykorzystałam ten moment i odjechałam. W ten sposób wskoczyłam na trzecią pozycję. Na drugiej- ostatniej rundzie jechałam już w szaleńczym tempie chcąc dogonić jadącą przede mną Kasie Ebert reprezentantkę AWF Warszawa. Niestety karty zostały już rozdane, wyścig okazał się za krótki by jeszcze powalczyć. Ostatecznie na pierwszym miejscu uplasowała się Ilona Cieślar- Uniwersytet Śląski, Kasia zajęła drugie miejsce, a ja reprezentując PWSZ w Nysie zakończyłam wyścig na trzeciej pozycji.
Joanna Czerwińska
Kliknij na wybrane zdjęcie aby powiększyć ...


